Który suchy szampon wybrać – Isana, Batiste, Garnier, Syoss?


Suchy szampon to tak naprawdę świetny wynalazek. Wiadomo, że nie jest to coś co zastąpi mycie włosów, ale raz na jakiś czas w kryzysowej sytuacji kiedy nie mamy czasu albo możliwości umyć włosów, ratuje życie – albo raczej nasz wizerunek i dobre samopoczucie; )

Do tej pory miałam okazję wypróbować 4 suche szampony, które widzicie na zdjęciu. Znalazłam wśród nich swojego totalnego ulubieńca i nie zamierzam zmieniać go na nic innego, ale zanim do tego doszło wymęczyłam się porządnie z trzema pozostałymi.
Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdziły się u mnie te produkty – zapraszam.

Który suchy szampon wybrać – Isana, Batiste, Garnier, Syoss suchy szapompon suche szampony


1. Isana Rossmann – mój pierwszy suchy szampon jakiego używałam. Cena – w porządku – około 10 zł (200ml). Niestety nie sprawdził się u mnie – odświeża włosy, ale tylko na mniej więcej 40 minut, potem jest gorzej niż było, co z miejsca go dyskwalifikuje. Do tego włosy po nim są matowe, pozbawione blasku, a zapach – mimo że producent obiecuje, że będzie przyjemny, dla mnie jest duszący.

2. Batiste – mój ulubieniec. Ok. 16 zł (200ml). Dwie najważniejsze jego zalety: po pierwsze – naprawdę odświeża włosy – min. 7 godzin w moim przypadku. Po drugie – dodaje im objętości, podnosi u nasady. Do tego włosy wyglądają po prostu ładnie i świeżo, nie są matowe. Wybór dostępnych zapachów jest ogromny. Jedyne przed czym przestrzegam to nie używać słodkich zapachów w lecie, pachną naprawdę intensywnie i słodko  - a wtedy wszystkie osy wasze; ) Jedyna jego wada – trochę ciężko z jego dostępnością – wielokrotnie kupowałam go na Allegro, jednak warto skorzystać z zakładki „Gdzie kupić” na stronie Batiste – okazało się, że jeden z punktów w których można go kupić w moim mieście mam parę kroków od mojego bloku.

3. Garnier – moje największe rozczarowanie. Pilnie potrzebowałam szamponu a akurat miałam możliwość kupić tylko ten, więc zaryzykowałam. Spodziewałam się czegoś porządnego, a tymczasem to najgorszy suchy szampon jaki można sobie wyobrazić. Przede wszystkim – drogi – 18 zł – przy czym jest najmniejszy ze wszystkim – tylko 150 ml. Opakowanie starcza na ok. 7 użyć. Dalej – ten produkt nie robi zupełnie nic. Mogę wypryskać choćby i pół butelki na raz, a i tak na moich włosach po wmasowaniu nie będzie żadnej różnicy, naprawdę zero. Nawet nie że jest gorzej jak było, po prostu nie ma różnicy, jakbym niczego nie użyła. Porażka

4. Syoss – cena w miarę – ok. 15zł (200ml). Odświeża na jakiś czas, ale jedynie parę godzin. Włosy nie wyglądają po nim dobrze – matowe, oklapnięte. Jeśli chodzi o dziewczyny z ciemnymi włosami jak ja – na pewno odpada  - zostawia biały nalot, który nawet po wmasowaniu jest bardzo widoczny. Gdybym musiała czegoś użyć, a nie mógłby to być Batiste, Syoss okazałby się chyba najmniejszym złem.
 

1 komentarz:

  1. Hmm z tych tu wymienionych mój ulubiony to szampon od Batiste :) u mnie sprawdza się idealnie przez cały dzień. Natomiast Garnier był u mnie totalna porażką :/ http://desbonbons2135.blogspot.fr/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! : ) Dla zachowania ciągłości konwersacji na pytania odpowiadam pod moimi postami.