Makijaż - mniej znaczy więcej / Minimalizm kosmetyczny / Dlaczego warto przestać używać podkładu

Dzisiaj zapraszam na post o tym, jakich kosmetyków używam do mojego codziennego makijażu oraz o tym, dlaczego to, że przestałam używać podkładu było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. 

W kwestii makijażu moje podejście jest minimalistyczne. Nie lubię się malować, chcę poświęcać na to jak najmniej czasu a gdyby moja cera była idealna, daję słowo, że w ogóle bym się nie malowała - najwyżej niczym kobiety we Francji - kreska na oku. Moją zasadą jest używanie jak najmniejszej ilości kosmetyków, jak najmniejsze obciążanie twarzy i przede wszystkim - makijaż w którym czuję się dobrze, swobodnie i naturalnie - tylko podkreślenie mojej twarzy, podkreślenie jej atutów, zaznaczenie kobiecości - a nie pomalowanie się tak, żeby potem ktoś kto zobaczy mnie bez makijażu myślał, że jestem chora. 
Moja niechęć do makijażu pochodzi głównie stąd, że kiedyś poświęciłam ładnych parę lat (i ładnych parę groszy) na szukanie kosmetyków idealnych, na szukanie korektora, który zakryje moje cienie pod oczami, podkładu który sprawi, że będę czuła się w nim dobrze, a nie fatalnie. To właśnie z podkładami miałam najwięcej problemu - testowałam niezliczone ich ilości - drogeryjne, apteczne, z półki najtańszej, droższej, najdroższej. Mniej więcej raz w tygodniu przynosiłam do domu nowy podkład. Takim testowaniem cerę doprowadziłam do rozsypki. Nigdy jednak nie trafiłam na żaden podkład, w którym czułabym się dobrze. Przy nakładaniu tego kosmetyku dostawałam białej gorączki - wszystko źle się rozprowadzało, mazało, nie wchłaniało się, wysuszało skórę, zostawiało smugi. Po wyjściu z domu miałam obsesję i musiałam co kilka minut przeglądać się w lusterkach, bo podkład robił plamy, w niektórych miejscach całkiem znikał, różne rzeczy się działy. Któregoś dnia doznałam olśnienia i pomyślałam: dlaczego męczę się i zmuszam do używania podkładu, skoro mając go na twarzy czuję się gorzej niż jakbym go nie miała, tymczasem podkład chyba ma właśnie dawać kobiecie więcej pewności siebie? Myśl wydała mi się na tyle genialna, że od razu przestałam używać podkładu i... stałam się naprawdę szczęśliwsza. Czułam się wreszcie swobodnie, wreszcie moja skóra mogła oddychać, niczym nie przykryta ani zatkana, nie brudziłam ubrań, wreszcie wyzbyłam się obsesji przeglądania się ze strachem lusterkach, wiedziałam że w końcu mogę być pewna swojej twarzy i ze wracając do domu będzie ona wyglądała tak samo jak gdy z niego wychodziłam.Przestałam się zamartwiać i myśleć obsesyjnie o mojej twarzy, stałam się bardziej wolną kobietą.

Na zdjęciu kosmetyki i dwa pędzle których używam do makijażu (i są to jedyne kosmetyki do makijażu jakich używam - robię nimi makijaż na każdy dzień, także na jakieś przyjęcia, święta, śluby - na te największe okazje dodaje tusz do rzęs)

mniej znaczy więcej kosmetyki blog podkład
 
1. Ziaja krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej biała herbata - bardzo przyjemny krem, dobrze nawilża i świetnie nadaje się pod makijaż, szybko się wchłania.

2.  La Femme Hallywood Vanish- korektor pod oczy, nie jest to łatwy kosmetyk, zajęło mi parę tygodni żeby nauczyć się go używać - łatwo nałożyć go za wiele a wtedy efekt białych plam pod oczami gwarantowany. Jednak nałożony umiejętnie zakrywa cienie pod oczami - dla mnie stanowi bazę pod następny korektor.

3. Astor, Perfect Stay Oxygene Concealer - jedyny korektor który zakrywa mi ciebie pod oczami oraz przebarwienia wokół nosa i nie znika po paru godzinach. Krycie i trwałość to to czego szukam w korektorze, a do tego odpowiednio jasny kolor.  Ten jest dla mnie kosmetykiem idealnym.

4. Essence, Eyebrow Stylist Set - cień do brwi, daje ładny naturalny efekt przyciemnionych i zaznaczonych brwi.

5. Lovely, Wibo, Eye Liner lub FM Group, Make Up Automatic Eye Pencil - zależy na co mam ochotę - jeśli na mocniejszą, bardziej wyraźną kreskę - używam eyelinera, jeśli na efekt bardziej delikatny - kredki. Marka tych kosmetyków nie ma dla mnie większego znaczenia, aktualnie używam tych.

6. Manhattan, Trio Effect Blush - z tego zestawu używam tylko różu - daje bardzo ładny, delikatny efekt naturalnego rumieńca, w sam raz dla osób o jasnej karnacji. Łatwo się rozprowadza i ładnie stapia ze skórą.

7. Manhattan, Soft Compact Powder - mój ulubiony puder, matuje na ok. 5 godz. i daje bardzo naturalny efekt.

















2 komentarze:

  1. Doskonale Cię rozumiem z tym podkładem. Ja też miałam ogromny problem ze znalezieniem czegoś, co będzie się u mnie sprawdzało. Zwykle każdy podkład na początku był ok, ale tylko przez kilka pierwszych użyć - poźniej przesuszał skórę, podkreślał suche skórki i zostawiał smugi. Tragedia. Ja niestety mam taki problem, że kolor mojej cery znacznie różni się od szyi więc jednak zazwyczaj porzebuję lekkiego wyrównania. Ostatnio znalazłam (jak na razie) ulubieniec - podkład z Pharmaceris! Dobrze mi sie z nim współpracuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super post ! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! : ) Dla zachowania ciągłości konwersacji na pytania odpowiadam pod moimi postami.