Czego na temat stylu nauczyła mnie Jasmine z filmu Blue Jasmine


blue jasmine styl szyk stan umysłu blog nauczyłam się

Film Blue Jasmine w reżyserii Woodego Allena oglądałam już ładne parę tygodni temu. I choć nie zrobił on na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia - owszem był dobry, ale nie powalający - to główna bohaterka mocno zapadła mi w pamięci.

Jasmine była bogatą, pławiącą się w luksusie żoną swojego męża. Niczego jej nie brakowało, żyła w ogromnym dostatku, jednak pewnego dnia jej życie zmienia się tak bardzo, jak tylko można to sobie wyobrazić. Traci wszystkie pieniądze i męża, który zarabiał je w nieuczciwy sposób, przeprowadza się do małego, tandetnego i zagraconego mieszkania swojej siostry, która jest przeciwieństwem Jasmine. Tak w skrócie przedstawia się fabuła filmu. Ale nie o filmie chciałam pisać, a o tym czego nauczyłam się od Jasmine.

Powiem to jednym zdaniem: wygląd i zachowanie osoby zamożnej, szykownej i eleganckiej są to kwestie zależne od naszej głowy, a nie od zawartości portfela.

Powiedzmy to jasno - Jasmine z osoby bogatej, stała się osobą biedną. Czy to zmieniło jej wygląd? Nie. Czy sprawiło, że wyglądała źle? Nie. Nadal wyglądała pięknie i szykownie, zachowywała się jak osoba z wyższych sfer (maniery, kobiecość) bo taki obraz siebie miała w głowie.
 
To co rzuca się w oczy oglądając film to duża zgodność stylizacji z fabułą. Co mam na myśli - bohaterka faktycznie przez cały film chodzi z jedną torebką. Jedną jej sukienkę, bluzkę czy żakiet widzimy na ekranie po kilka razy, tylko w różnych kombinacjach. Można było przecież zrobić taki sam film o bogaczce, której nie zostało nic, pokazując ją w każdej scenie w innych ubraniach i przy każdej okazji z inną torebką. Czy film byłby gorszy? Nie, ale na pewno mniej autentyczny. Tymczasem widzimy kobietę, która mimo braku pieniędzy została nadal bogaczką w swojej głowie i której brak pieniędzy na ubrania nie przeszkadza w tym, żeby nadal wyglądać szykownie i stylowo. Szyk to stan umysłu.

Po obejrzeniu takiego filmu zaczynają mieć sens wszystkie porady stylistów i minimalistów, że tak naprawdę do życia wystarczy kobiecie jedna torebka, albo że twoja szafa powinna składać się tylko z dziesięciu sztuk wysokiej jakości ubrań, które będziesz miksowała. Liczy się wnętrze i nasze nastawienie, ciuchy to tylko dodatek.

Podsumowując: tym co napisałam nie chciałam zachęcać do obejrzenia filmu, tylko przekazać ważną (tak mi się wydaję) prawdę - jeśli w swojej głowie wyrobisz sobie o sobie przekonanie że jesteś elegancką, szykowaną, stylową, zadbaną, samodzielną kobietą, jeśli będziesz się uważała za taką osobę, to nie ważne co cię spotka w życiu, gdzie się znajdziesz, zawsze możesz być stylowa i z klasą. Nie potrzebujesz tysięcy banknotów, żeby udowodnić to światu. 


zdjęcia: Filmweb, Google



10 komentarzy:

  1. Twoj post zmotywowal mnie do tego co chce juz zrobic od dawna, wywalić niepotrzebne kolorowe, modniaste ubrania i pozostawić tylko te ponadczasowe, klasyczne

    OdpowiedzUsuń
  2. Klasyka, jednolitość zawsze u mnie królowała - więc nie zaskoczyła mnie Twoja opinia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie mam zamiar obejrzeć ten film ;) zmotywowałas mnie do zrobienia porzadków w szafie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie miłego oglądania i miłych porządków ; )

      Usuń
  4. Klasyka zawsze wygra z modowymi zachciankami. A tak na marginesie, to dobrze, że mi o tym filmie przypomniałaś, bo miałam go obejrzeć już jakiś czas temu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się absolutnie. Przy okazji przypomniałaś mi też, że muszę w końcu zobaczyć ten film, uwielbiam Cate Blanchett :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla niej warto zobaczyć ten film bo gra w nim świetnie!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! : ) Dla zachowania ciągłości konwersacji na pytania odpowiadam pod moimi postami.