Kiedy kupowanie na promocjach w Rossmannie naprawdę się opłaca?


Rossmann co jakiś czas organizuje naprawdę bardzo fajne promocje na produkty kosmetyczne. Parę miesięcy temu była to zniżka 40 % na kolorówkę, w tym tygodniu (22-27 kwietnia) możemy znowu cieszyć się zakupami niektórych kosmetyków o 49 % taniej. Są to pudry, podkłady, korektory, róże. W następnym tygodniu (28 kwietnia - 4 maja) o prawię połowę taniej kupimy eyelinery, cienie, kredki i tusze, a za dwa tygodnie (5-11 maja) lakiery do paznokci (nie mogę się doczekać!) i szminki.

Kiedy kupowanie na takich promocjach faktycznie się opłaca?
Czy jeśli wychodzę z drogerii z kosmetykami za które zapłaciłam np. 60 zł, a które w rzeczywistości są warte 120 zł, ale które tak naprawdę kupiłam tylko dlatego, że była promocja, okazja i normalnie za normalną cenę bym ich nie kupiła - czy to mi się opłaca? Czy wtedy oszczędzam? Nie. Jeszcze nie tak dawno sama na sobie też doświadczałam tego zjawiska i kiedy nadarzała się taka wielka promocja to stawałam przed tymi gablotami z kosmetykami i brałam różne rzeczy tylko dlatego, że okazja. A potem żałowałam że kupiłam 90% z tych rzeczy. 
Kiedy więc naprawdę oszczędzamy na takich promocjach? Wtedy kiedy kupujemy tylko to, co i tak byśmy musiały kupić w przyszłości. Na przykład ja na okrągło używam jednego korektora i jednego pudru. I kupuję je zawsze wtedy, kiedy są takie przeceny. Dzięki temu czuję, że naprawdę oszczędzam, bo kiedy za parę miesięcy skończyłby mi się puder, zapłaciłabym za niego 30 zł, natomiast teraz płacę tylko 15 zł.
Dlatego myślę, że warto się troszkę opanować robiąc zakupy na takich promocjach, choćby po to żebyśmy mogły poczuć satysfakcję z realnego oszczędzania. Kupowanie kosmetyków na oślep, tylko dlatego, że są tańsze, nikomu nie wychodzi na dobre.


5 komentarzy:

  1. Racja, umiarkowanie to podstawa. Sama tym razem kupilam podklad, bo nadal szukam najjasniejszego i dalej kicha. Wiem, że żaden drogeryjny na mnie nie dziala - wyglądam jak murzyn. Tym razem sięgnę na półkę za ponad 100zł. Ale umiarkowanie to podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj święta prawda. Ja się dziś nacięłam, jak zobaczyłam w kuponach od superpharm -20zł na zakupy za 100zł i tak chodziłam w kółko po drogerii i szukałam co by kupić aby dobić do 100. Mam nadzieję, że przez najbliższe dwa tygodnie nie wydam fortuny w rossmanie;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już dawno wyrosłam z latania jak sroka na każda promocję.
    Podczas ostatniej promo -40% w Rossmannie nie kupiłam nic - weszła i wyszłam. Na obecnej promocji skusiłam się tylko na korektor z Eveline Art scenic, po 1 dlatego że potrzebowałam akurat coś pod oczy, czytałam o nim kilka pozytywnych opinii (dzisiał miał swój debiut i powiem, że całkiem całkiem), po 2 wiadomo - cena, zapłaciłam za niego trochę powyżej 6 zł, więc w razie niepowodzenia nie rozpaczałabym nad nim.

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie skończył się podkład i skorzytsałam z 49%;)
    natomiast sztuczne światła w rossmannie nie pozwalają dobrze dobrać odcieniu do skóry, beznadziejaaaaaaaa
    kupiłam Rimmel match perfection, ale odcien ciut mi nie odpowiada, ale jak zmieszam to będzie jak znalazł:)
    i na ddatek zrobiłam zakupy wygranym bonem travel&spa za całe 100zł, i wszystko się idealnie złożylo, bo potrzebowałam na majówkę kilka rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety popadam w ta chorobę, ale staram sie z nią walczyć i jak narazie nic nie kupiłam na wyprzedaży w rossmanie, omijam go szerokim łukiem i pieniążki ktore pewnie bym tam wydała wolałam zainwestować w nowa pomadkę na która juz dawno miałam okazje a ze nadarzyła sie wyprzedaż w douglas to z niej skorzystałam i tak zamiast 5 niepotrzebnych mi kosmetyków mam 1 o którym od dawna marzyłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! : ) Dla zachowania ciągłości konwersacji na pytania odpowiadam pod moimi postami.