Torebki z Second Handu


Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że chcę mieć vintage torebkę, czyli po prostu torebkę, która nie wyglądałaby tak bardzo nowocześnie ani na kupioną w sieciówce, tylko po prostu niedużą, w miarę sztywną, ciemną torebkę z odrobiną wizualnej starości w sobie. 

Poszukiwania zaczęłam - jak zawsze kiedy chcę coś kupić - w Internecie. Efekty poszukiwań były marne, a kiedy w końcu w VintageShopie znalazłam torebkę która w jakimś stopniu mnie satysfakcjonowała, okazało się że kosztuje 60 zł. Bardzo mi się spodobała, ale stwierdziłam że 60 zł za małą torebkę, której nie mam okazji dotknąć, którą widzę tylko z jednej strony (zdjęcie na stronie sklepu) i która przede wszystkim jest używana, to przegięcie. Znajdę sobie coś w szmateksie - pomyślałam. I moja decyzja żeby jej nie kupować musiała być jakimś zrządzeniem losu, bo kiedy następnego dnia rano poszłam do szmateksu, znalazłam swoją idealną torebkę! Co więcej - kiedy jeszcze następnego dnia poszłam do innego szmateksu, znalazłam siostrę bliźniaczkę mojej torebki - tylko w większym wydaniu. Obie w idealnym stanie, żadnych najmniejszych śladów używania, obie jakby prosto z fabryki.

mała torebka

większa torebka
second hand szmateks lumpeks, torebki z second handu

Zakup tych torebek to dla mnie kolejny dowód na to, że szmateksy to tak naprawdę bardzo fajne sklepy i że często nie warto przepłacać w Internecie.

Moje bardzo ważne spostrzeżenie odnośnie tych toreb, to to jak są wykonane w środku. Torebki które kupujemy w sieciówkach, najczęściej nie są zbyt bogato wyposażone w środku. Naprawdę musiałabym dobrze sprawdzić, czy któraś z moich toreb ma coś wiecej niż małą kieszonkę w środku na zamek i ewentualnie małą na zamek na zewnątrz. Natomiast te torby - i mała (która ma nawet lustereczko!) i duża, mają tyle kieszonek, tyle komór, tyle zamków i przegródek, że przełożenie do nich rzeczy wiązało się z tym, że naprawdę musiałam usiąść i zastanowić się gdzie co włożyć.

Napiszę jeszcze tylko, że kiedy przeglądałam w Internecie różne wpisy na temat właśnie torebek kupionych w lumpeksach, często pojawiały się głosy, że to ohydne i kilka osób pisało, że nigdy nie kupiło by takiej torebki. Trochę mnie to zaskoczyło.  Sama mam manię czystości jeśli chodzi o rzeczy ze szmateksów, wszystkie ubrania zawsze dokładnie piorę i płuczę najwięcej razy jak się da, natomiast same torebki też przeszły ze mną niemałą czystościową rewolucję, bo prałam, myłam, czyściłam, trzepałam i wietrzyłam je przez kilka dni i na wszelkie możliwe sposoby. W gruncie rzeczy noszenie torebki ze szmateksu wydaje mi się nawet mniej niefajne jak noszenie ubrań ze szmateksu, bo w końcu torebka nie ma bezpośredniego kontaktu z ciałem;)



Dziękuję za uwagę
zapraszam na mój:

FACEBOOK (KLIK)



INSTAGRAM (KLIK)



YOU TUBE (KLIK)


7 komentarzy:

  1. Piękne torebki, szczególnie ta mniejsza. Świetna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też wpadła mi w oko mała! :) Super

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała, chętnie bym ją przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne są :)
    Ja nie mam szczęścia do wynajdywania takich perełek w szmateksie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. obie naprawde fajne! osobiscie uwielbiam wpadac do secondhandow! zawsze mozna trafic na jakies cudo i co najwazniejsze masz pewnosc ze dana rzecz jest unikatowa!

    BLOGDROBE

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje najbardziej lubiane torebki to te z second handów :) zawsze coś oryginalnego!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! : ) Dla zachowania ciągłości konwersacji na pytania odpowiadam pod moimi postami.